Jak znakomita większość polskich samorządów, znajdujemy się u progu kataklizmu oświatowego w naszej gminie. Nie chcę oceniać powodów, wad czy zalet przywrócenia 8-letniej szkoły podstawowej. Ot taki system edukacji nas czeka, przyszłość pokaże z czym to się będzie wiązało.
Warto natomiast pochylić się nad niepublicznymi placówkami, które pobierają dotacje z budżetu gminy Nowy Tomyśl. Zastanawialiście się kiedyś z jakimi się to wiąże kosztami? Czy na skutek powyższych zmian w systemie oświatowym czeka nas prawdziwy rozkwit szkół prywatnych?
Moim zdaniem tak. Dlatego zamieszczam tutaj poniższą tabelę z podziałem na lata poprzedzające przywrócenie 8-letniej szkoły podstawowej. Warto zwrócić uwagę na tendencję wzrostową jeśli chodzi o średnią ilość uczniów uczęszczających do prywatnych szkół podstawowych. Jak to będzie wyglądało w przyszłym roku szkolnym?
Placówki niepubliczne zarejestrowane na terenie gminy Nowy Tomyśl, pobierające dotacje z budżetu gminy Nowy Tomyśl.
1 | I Akademickie Gimnazjum w Nowym Tomyślu | 36 | 16.086 zł | 26 | 13.777 zł |
2 | I Akademicka Szkoła Podstawowa | 15 | 7904 zł | 24 | 10.799 zł |
3 | Szkoła Podstawowa ARKA | - | - | 7 | 3.709 zł |
4 | Niepubliczne przedszkole "Tęczowy ogród" | 48 | 25.264 zł | 59 | 31.767 zł |
5 | Przedszkole rodzinne ARKA | 23 | 11.971 zł | 27 | 14.537 zł |
6 | Niepubliczne przedszkole "Bajkowy Zakątek" | 30 | 15710 zł | 30 | 16152 |
7 | Niepubliczne przedszkole "Bajkowa Akademia Smyka" | - | - | 20 | 10.768 zł |
Niekwestionowanym liderem z placówek niepublicznych jest Niepubliczne Przedszkole Tęczowy Ogród, listę zamyka Szkoła Podstawowa ARKA, która rozpoczęła działalność od września 2016 r.
Liczby mówią same za siebie, rodzice coraz chętniej posyłają dzieci do szkół prywatnych. Osobiście wiem, że kondycja metod nauczania, liczba zajęć dodatkowych czy wszechstronność podejmowanych tematów jest nieporównywalnie lepsza w stosunku do publicznych szkół podstawowych. Rodzice są niezwykle wymagającym „klientem” a szkoły prywatne kuszą ofertą różnorodnych ćwiczeń, warsztatów, zajęć z profesjonalistami.
Oczywiście, nie każdy może sobie pozwolić na dodatkowy wydatek w postaci czesnego. Zupełnie inną kwestią są przedszkola, bowiem w publicznych po prostu nie ma miejsc. Pracujący rodzic częstokroć nie ma wyjścia, jeżeli nie ma możliwości skorzystania z pomocy babci albo nie stać go na opiekunkę, ostatnią deską ratunku jest prywatne przedszkole. Tu jednak też niespodzianka, ilość miejsc jest ograniczona.
Od 2008 roku obserwujemy dodatni przyrost naturalny w Polsce, który jednak zaczął wyhamowywać w 2013 r. W Wielkopolsce utrzymuje się jednak nadal na plusie. Oby tak dalej, jednak skoro placówki publiczne są już wysycone, jedyna nadzieja w szkołach i przedszkolach prywatnych. Wystarczy przypomnieć sobie z jakim młynem mieliśmy do czynienia w 2015 roku, obie lokalne szkoły podstawowe nie były przygotowane do przyjęcia tylu pierwszaków w trybie jednozmianowym. Decyzja o obowiązkowym nauczaniu 6-latków wszystkim odbiła się czkawką. Tygodniami trwały przygotowania do unormowania sytuacji, pierwszaki zajmowały nawet sale, które wcześniej służyły celom gospodarczym lub odbywały się w nich zajęcia WF.
Zniesienie obowiązku szkolnego dla 6-latków sprawiło, że w 2016 roku sytuacja uległa odwróceniu. Klasy co prawda nie świecą pustkami, ale zwolniono z tego powodu kilku nauczycieli. Ile jeszcze eksperymentów nas czeka? Kto poniesie za to odpowiedzialność? Dlaczego właśnie teraz, kiedy rok po roku trzęsie się ziemia w oświacie?
Obawiam się, że na przyszłoroczne zmiany nie jest przygotowany nikt w Polsce, doznamy prawdziwego szoku termicznego. Strasznie łatwo szafuje się dzisiaj losem ucznia. Do tej pory myślałem, że nie ma w Polsce gorszej metamorfozy i straszniejszych konsekwencji od reformy oświaty z 1999 r., którą zaaplikowała nam AWS. Być może przyjdzie mi zmienić zdanie 🙂
Do powyższej tabelki z pewnością jeszcze wrócimy, mając również na uwadze ilości uczniów w poszczególnych szkołach publicznych.